Z końcem I półrocza br. do Krajowego Rejestru Długów wpisanych było 3,6 tys. rolników, czyli o niemal 2% mniej niż rok wcześniej. Łączna kwota zaległości wyniosła 238,3 mln zł, co oznaczało spadek o prawie 2% rdr. Natomiast średnie zadłużenie wzrosło o 14 zł, czyli do wartości 66 695 zł. Dane pokazują także, że przeciętny okres trwania zaległości skrócił się z 817 do 749 dni, ale nadal przekracza dwa lata. Zdaniem ekspertów, ta zmiana sama w sobie nie dowodzi temu, że rolnicy zaczęli szybciej spłacać swoje długi. Powyższe dane nie mówią też o trwałej poprawie ich sytuacji finansowej.

Na koniec I połowy br. do Krajowego Rejestru Długów (KRD) wpisanych było 3,6 tys. rolników (rozumianych jako osoby zajmujące się uprawą roli i hodowlą zwierząt). To o 1,9% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich 3,6 tys. Katarzyna Wuczkowska z KRD podkreśla, że spadek o 68 osób jest zbyt mały, aby na tej podstawie mówić o trwałej poprawie sytuacji finansowej rolników. Podkreśla też, że biuro informacji gospodarczej prezentuje tylko zobowiązania wymagalne, czyli takie po terminie płatności (popularnie zwane przeterminowanymi) przekazane przez wierzycieli, a w rolnictwie rozliczenia często są silnie sezonowe. Część długów jest regulowana po sprzedaży zbiorów lub po wpływie dopłat, niektóre obejmują ugody i raty, a wierzyciele nie zawsze od razu decydują się na wpis, chcąc utrzymać dalszą współpracę.
– Szukając jednak możliwie obiektywnego wyjaśnienia, warto zwrócić uwagę na dopłaty, tj. w pierwszym półroczu 2026 r. płynność części gospodarstw wspierały wypłaty ARiMR. Do 11 czerwca przekazano 18,95 mld zł, w tym 15,62 mld zł płatności bezpośrednich i 3,33 mld zł wsparcia obszarowego. Rok wcześniej, do 30 maja, wypłacono podobne 18,64 mld zł. W pierwszej połowie roku wierzyciele rolników często wstrzymują się z bardziej zdecydowanym dochodzeniem należności, w tym wpisywaniem ich do KRD. Wielu z nich daje rolnikom szansę, by pospłacali zobowiązania z ubiegłorocznych zbiorów. Ewentualny wzrost nowych zobowiązań będzie widoczny w drugiej połowie roku – wyjaśnia Katarzyna Wuczkowska.
Z analizowanych danych wynika również, że na koniec czerwca br. całkowite zadłużenie rolników zgłoszonych do rejestru wyniosło 238,3 mln zł. To o 1,8% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy mowa była o 242,8 mln zł. Radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol zauważa, że łączna kwota zaległości zmniejszyła się o 4,5 mln zł, czyli spadła niemal w takim samym tempie jak liczba dłużników. Jego zdaniem, to wynik spadku liczby dłużników w rejestrze.
– Taką tezę potwierdza średnie zadłużenie, które praktycznie się nie zmieniło. Nie widać więc wyraźnego zmniejszenia ciężaru długu przypadającego na jednego zadłużonego rolnika. Najbardziej narażone są gospodarstwa wyspecjalizowane w jednym kierunku, z wysokimi kosztami stałymi, kredytami na maszyny, budynki lub ziemię i małą rezerwą gotówki – uważa radca prawny Adrian Parol.
Na koniec I kw. br. najwyższe zadłużenie rolnika w KRD wyniosło 5,6 mln zł. Rekord ten należy do dłużnika z woj. mazowieckiego. Rok wcześniej rekordzista, również z woj. mazowieckiego, miał do uregulowania 4,4 mln zł. Komentując ten fakt, mec. Parol zastrzega, że wzrost rekordowego jednostkowego zadłużenia w ciągu roku o 1,2 mln zł to pojedynczy przypadek i nie mówi nic o kondycji całej branży. Kwota 5,6 mln zł sugeruje działalność o dużej skali i znacznym zapotrzebowaniu na kapitał. Może obejmować niespłacone zobowiązania wobec banków, leasingodawców, dostawców maszyn, pasz, nawozów, paliw lub usług.
– Sama inwestycja nie jest jeszcze problemem, bo staje się nim dopiero wtedy, gdy harmonogram spłat przestaje odpowiadać przepływom pieniężnym gospodarstwa. Do takiej sytuacji może doprowadzić połączenie dużych nakładów z niższymi cenami sprzedaży, nieudanym sezonem, chorobami zwierząt, stratami pogodowymi albo opóźnioną zapłatą od odbiorcy – wyjaśnia Adrian Parol.
Na koniec I połowy br. statystyczny rolnik wpisany do KRD zalegał ze spłatą zobowiązań 749 dni (najwięcej w woj. opolskim – 990 dni, śląskim – 914 dni i świętokrzyskim – 875 dni). Rok wcześniej było to 817 dni. Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z kancelarii GKPG, zauważa, że skrócenie średniego okresu zaległości to pozytywny sygnał, ale nie dowodzi jeszcze, że rolnicy zaczęli wyraźnie szybciej regulować należności. Średnia mogła spaść wskutek spłaty lub usunięcia z rejestru części najstarszych długów, ale również przez pojawienie się nowych, krócej przeterminowanych zobowiązań.
– Jakby nie patrzyć na te dane, to nadal mówimy o ponad dwóch latach opóźnienia. To już problem przewlekły, a nie tylko chwilowy zator. Wraz z upływem czasu maleje szansa na pełną spłatę i rosną koszty odsetek oraz windykacji. Słabsze rdr. ceny zbóż, mleka i trzody mogą dodatkowo ograniczać zdolność do wychodzenia z zaległości, zwłaszcza w gospodarstwach bez rezerw finansowych. W codziennym funkcjonowaniu oznacza to ograniczanie zakupów, odkładanie remontów albo zaciąganie kolejnych zobowiązań. Właśnie w ostatnim przypadku pojawia się realne ryzyko pętli zadłużenia – wylicza Łukasz Goszczyński.
Do tego ekspertka z KRD dodaje, że spadek średniego okresu zalegania ze spłatą o 68 dni jest pozytywną zmianą w strukturze zaległości, ale sam w sobie nie dowodzi, że rolnicy zaczęli szybciej spłacać swoje długi. Średnia obniża się zarówno wtedy, gdy najstarsze zobowiązania zostają spłacone lub usunięte z rejestru, jak i wtedy, gdy pojawiają się nowsze zaległości.
– Nadal mówimy o okresie przekraczającym dwa lata, a w trzech województwach – o ok. 2,4-2,7 roku. To pokazuje, że w części gospodarstw występuje problem o charakterze długotrwałym. Im dłużej dług przechodzi przez kolejne sezony produkcyjne, tym mniejsza jest statystyczna szansa odzyskania należności, choć nie oznacza to, że spłata jest niemożliwa – zauważa Katarzyna Wuczkowska.
Po danych widać też, że na koniec czerwca br. średnie zadłużenie rolnika w KRD wyniosło 66 695 zł. To o 14 zł więcej niż rok wcześniej. Komentując to, Łukasz Goszczyński zastrzega, że z perspektywy oceny kondycji finansowej gospodarstwa ważniejsza od samej kwoty zadłużenia jest relacja długu do bieżących dochodów i nadwyżki finansowej. Dla dużego gospodarstwa taka zaległość może być możliwa do opanowania w jednym lub dwóch cyklach produkcyjnych, a dla mniejszego ta sama kwota może oznaczać faktyczną utratę płynności i wieloletnie kłopoty.
– Znaczenie ma również struktura zobowiązań. Inaczej należy oceniać dług rozłożony między kilku wierzycieli, a inaczej jednoczesne zaległości wobec banku, leasingodawcy, dostawców oraz instytucji publicznych. W tym drugim przypadku każde kolejne opóźnienie może uruchamiać następne problemy, które z czasem zaczynają przypominać spiralę – podsumowuje ekspert z GKPG.
[MondayNews.pl]